Początek w Szancerze – w jego groźnej i pięknej Królowej Śniegu w srebrnym futrze, która sunie szybkimi saniami po okładce baśni Andersena. Otwierało się tę książkę dla Bzowej Babuleńki, Calineczki ciągnętej na liściu przez ważkę i dla tej rozkosznej księżniczki z zadartym nosem na szczycie poduch i na ziarnku grochu. Oglądałam tę książkę w dzieciństwie u ciotki, sama kupiłam ją dopiero parę lat temu, tym bardziej intrygujące były to spotkania. Teraz zbieram te stare wydania Szancera, ale lubię też Rychlickiego i jego ilustracje do “Misia Uszatka”, Stannego i Butenkę, a ostatnie odkrycie to Iwona Cała. Szkoda, że większość ilustratorów nie ma stron internetowych, ich prace są rozproszone po całej sieci.



