
Nie mam humoru na bycie dziś w całości. Mam czwartek fragmentaryczny: “Boże, jakże dziękuję Panu, że zawsze, od urodzenia, miałam w sobie silną wolę, żeby do szczętu wykorzystać każdą minutę życia! Takie tracenie czasu, prześlizgiwanie się, niedociskanie na niczym swojego piętna – takie widoczne powstrzymywanie się, obmacywanie wszystkiego, dzielenie wszystkiego na maleńkie żarciki i facecje – to właśnie jest wyniszczające. Ale jeśli ma się niewiele pieniędzy, niewiele urody i żadnych szczególnych uzdolnień – co robić? Jak walczyć? Jak wskoczyć życiu na grzbiet, jak skręcić mu kark?”.
Virginia… Ech, jestem pod jej nieustającym wpływem…


