
Trzymaj ciepło, kobieto! Od ciebie zależy bowiem los tego świata! Gromadź wszystkie promienie słoneczne, blaski piekarnika, pary buch z garnków i rąk rozgrzanych wyrabianiem ciasta! Ty musisz emanować jasnością w ciemny mglisty dzień! Rozcierać zmarznięte dłonie i myśli, przykładać termofory do zamrożonych kręgosłupów moralnych! Szukać antidotum na oziębłe wymiany zdań i opatulać szalem skostniałe postanowienia! A tweed jest przecież taki miękki, gruby, rozkosznie gęsty i nierówny w splocie, w którym chowa się energia! Wystarczy się przytulić…
PS. Maditi znów mnie do siebie zaprosiła:) Danke!



och, zupełnie jak u mnie , tylko że ja wyleguję się pod wełnianym kocem, mam ciemną kanapę i mniej światła w pokoju
rękawiczki rozwaliły mnie na łopatki
stare z wyprzedaży w benettonie, mają wielkie wełniane oka – na zimę zupełnie ekstrawaganckie…
miło, że wpadłaś…:)
zacieplenie:)
ewidentne rozcieplenie… lenie:)
A wiesz, ze my chyba mieszkamy gdzieś, blisko siebie? :)
Możliwe, że sie nawet bezwiednie mijamy czasem.
Bardzo możliwe i życzyłabym sobie:) My mieszkamy na Starym Mokotowie:)
ja przy Lazienkach od strony Chopina:)