Przed 30 laty żółty żakardowy bawełniany obrus leżał na stole w domu rodzinnym. Później, w wieku cielęcym, pocięłam go na jakieś niewymiarowe kawałki, które podczas ostatnich wakacji znalazłam w jakiejś zapomnianej reklamówce. No i są – na tweedowej torbie… Gdy kończyłam ją szyć, poprawiał mi się nastrój, po raz kolejny zarządziłam alarm do walki ze swoją uciążliwą perfekcją, brakiem spontaniczności i paskudnym uporem.

Dla poprawy humoru zawsze oglądam tego fantastycznego Tous les noms sont déjà pris… pfff…, czyli Rodolpha Simeona oraz jego stronę www, a i zastanawiam się, czy nie zostać jego modelką… To możliwe, serio!



Apropos kursu ceramiki (o ile jeszcze szukasz) – http://www.keramos.pl/?site=kursy
:)
a poza tym, projektujesz śliczne torby, robisz piękne zdjęcia i strasznie ciekawie piszesz..
pozdrawiam serdecznie. p / go b.
wspaniała rzecz :) świetne fotki :)
pozdrowień moc :*
Droga p, dziękuję za wskazówkę, chętnie skorzystam:)
Droga Mag, aparat do ręki! I wpadaj częściej!