Epizod 1. Królowa śliwka. Z jogurtowym twarożkiem i orzechem. Nie można oderwać od niej oka, trudno ją w związku z tym zjeść. Ale niekiedy nie ma wyjścia – człowiek po prostu musi. I szast prast, nie ma…

Epizod 2. Po śniadaniu prasuję nowe tkaniny do zdjęcia… Niepotrzebnie, wax print cotton nie wymaga właściwie prasowania, jest sztywny, niemal można go zaginać jak papier. Ale te kolory, coś niesamowitego…

Epizod 3. Sprzedawca owoców chce mnie karmić winogronami. Wyciąga do mnie palce, brązowe od pakowania ziemniaków i wydawania reszty, a w nich słodki owoc. Cała ulica widzi moją konsternację. Nie mam w rękawie żadnego błyskotliwego zdania, żadnego uprzejmego chichotu, żadnego gestu, którym mogłabym go odpędzić. A on mówi – no niech pani weźmie – a mnie się robią czerwone uszy i topią na wosk nogi… I biorę, i uciekam ze wstydem, że coś mi się wydawało…
Epizod 4. Godzina siedemnasta jest na wskroś magiczna. Potargana i żółta jak kasztanowiec za oknem, trudno ją złapać, w jednej chwili jest, potem już jest smutna szósta, ta granica między dniem a nocą. Siedemnasta do tego jeszcze jest bardzo płodna – dużo można w ciągu niej zrobić, mając wrażenie, że to nie praca, a spijanie miodu…
Epizod 5. Nowa torba.

Gotowa do pracy, choć jeszcze ciepła – widać fastrygę:) Batik z jeansem i ukraińską taśmą. W środku bawełniana podszewka. Go!



śliwka yummy, a torba jak zwykle fantastycznie zaaranżowana kolorystycznie. I pytanie od laika – co to jest ukraińska taśma?
Witam:)
Taśma z Ukrainy:) sprowadzona przez zacnych ludzi dla mnie. Ma takie charakterystyczne wzory, zdecydowanie geometryczne. Na huculskich koszulach są takie wzory – soroczka.pl. Są pięknie wykonane – żakardowe, ze złotą lub srebrną nicią.
oj faktycznie płodna ta siedemnasta była, kolejna cudna torba
lubię zaglądać i oglądać epizody niby codzienne a widziane tak inaczej, jak na przykład – zwykła śliwka wyglądająca jak specjał marii antoniny,
albo historia z winogronami :)
albo nastrojowość godzin( swoją droga jaki ciekawy temat na ilustracje!!!)
Twój blog czyta się jak pachnącą książkę
swoją drogą jakbyś kiedyś coś planowała wydać daj znać :)
Dobrze Lavandula prawi – blog jak pachnąca książka, przy której się naprawdę odpoczywa!
Ja nie lubię siedemnastej, to dla mnie punkt graniczny, koniec dnia i poczucie, że za chwilę przegram walkę ze snem i znów na nic czasu nie będzie. Przysmęciłam?
A w taśmach tego typu się kocham; jaka szkoda, ze tak ciężko je teraz dostać. Mam kilka starych skrawków i trzymam jak największe skarby; nie śmiałabym ich wykorzystać ale ja mam 2 lewe ręce do szycia i ani odrobiny cierpliwości ;)
miło mi czytac podobne rzeczy, szczególnie, jeśłi piszą to ludzie, którzy robią coś fajnego, mają jakiegoś artystycznego zakrętasa… Dziękuję, dziewczęta i zapraszam do mnie częściej:)