Bardzo mnie ciekawi, jakie słońce było tego dnia 1920 roku w Sydney, gdy aresztowano Harrego Leona Crawforda. Ale i tak wiem, że stało wysoko, a wiatr kurzył gęstym pyłem, który wypełniał dokładnie wszystkie szczeliny niczym dobry kit. Harry włożył kapelusz i poszedł z detektywami na posterunek policji. Poprosił o wodę. Wypił i odstawił szklankę na stół spokojnym gestem, jak przystało na skromnego pokojowego z hotelu w Stanmore. Spocone ręce wytarł w spodnie, gdy usłyszał, że wcale nie o chodzi o to, że po pijanemu groził śmiercią swojemu pasierbowi, ale o to, że trzy lata wcześniej zabił swoją żonę, Annie Birkett. Harry – jakby przypalony żelazem – podskoczył i rzucił się na jednego z przesłuchujących, pociągnął go za krawat, próbował powalić na ziemię i zacisnąć na szyi swoje delikatne ręce pokojowego z hotelu w Stanmore… Nie zdążył, bo inni detektywi, dotąd jedynie przyglądający się przesłuchaniu i palący leniwie papierosy przy otwartym oknie, zdecydowanie szarpnęli Harrego, nie pozostawiając mu żadnych złudzeń na zwycięstwo, a przy okazji pozbawiając go ubrania… W tamtej właśnie chwili, gdy słońce nad Sydney stało już w zenicie – detektywi przesłuchiwali już nie Harrego Leona Crawforda, a Eugenie Falleni – skromną pokojową z hotelu w Stanmore…

Protokół przesłuchania przedstawiał sprawę jasno: Eugenie Falleni przez 21 lat funkcjonowała jako mężczyzna – Harry Leon Crawford. W tym czasie zdołała dwukrotnie się ożenić – m.in. z Annie Birkett, którą zamordowała prawdopodobnie w 1917 roku (wtedy odnaleziono zwęglone zwłoki Annie). Annie odkryła sekret Eugenie i próbowała zdradzić go krewnym… Gdyby nie pijacki wyskok Eugenie, być może nikt nie odkryłby prawdziwej tożsamości pokojowej. Jej druga żona jedynie “zastanawiała się, dlaczego jest tak chorobliwie nieśmiały”. Niesamowite jest, jak bardzo jest męska na tym zdjęciu, ta ręka, tak nonszalancko włożona do kieszeni! Ale oczy mówią co innego, są przepalone australijskim latem, bladoniebieskie, ale opowiadają dramatyczną historię człowieka, zupełnie niepogodzonego ze sobą, ze swoją tożsamością, żyjącego w bardzo trudnych czasach – dla niej i podobnych jej ludzi… Długo patrzyłam na to zdjęcie, wracałam do niego ze trzy razy i wręcz czułam fizyczny opór przed wyjściem z galerii, a i tak po wyjściu opanowało mnie rozdrażnienie. Patrzyłam na niedzielnych przechodniów i pytałam ich spanikowanym wzrokiem: co wy wiecie o ucieczce przed samym sobą?
Tych zdjęć w Yours Gallery jest 33 – każde przedstawia jakiegoś drobnego rzezimieszka, awanturnika, kokainistę, złodzieja, oszusta. Adolf Gustave Beutler – w eleganckim garniturze – umyślnie się obnażał, na fotografii wygląda, jakby za chwilę miał zrobić to ponownie, Vera Crichton – Vera o wielkich oczach i zmysłowo kręconych włosach – spiskowała w celu usunięcia ciąży innej kobiety, Hazel McGuinness – piękna Hazel w jedwabnych pończochach i rozkosznym futrzanym płaszczu -została wkręcona przez matkę w aferę kokainową, William Stanley Moore – o urodzie hollywoodzkiego amanta i szelmowskim uśmiechu – diler podrabianego opium, mafioso i złodziej portowy. Pozują jak im wygodnie, siedząc, stojąc, patrzą zaczepnie w obiektyw jak Herbert Ellis – oskarżany o używanie wulgarnego języka i rzucanie rac, chowają głowę w ramiona jak Alice Fisher – babcia-złodziejka o siwej głowie. Świat, który przepadł, mikrokosmos australijskiej biedoty, która ustawiała się w życiu jak mogła, która cienką nicią zszywała marzenia z tym, co dozwolone przez prawo… Ile jeszcze takich perełek przed nami, schowanych głęboko w archiwach szklanych negatywów, które pokazują minione od mniej spektakularnej strony? Już nie jestem pewna, czy cieszę się z tego, że nasze czasy są tak dokładnie opisane i sfotografowane, że życie każdego z nas ma tak drobiazgowe dokumenty – a i sama dokładam kolejne: blog, flickr, foum jedno, drugie, trzecie… Żadnych niespodzianek, nasze prawnuki już niczego nie będą musiały odkrywać, niczego dopowiadać i sobie fantazjować. Wszystko podajemy im na błyszczącej wirtualnej tacy… A ja nie wiem, co chce mi powiedzieć spojrzenie Fay Watson, przy której 24 marca 1928 roku znaleziono kokainę i skazano na 10 funtową grzywnę, kiedy pozuje do fotografii w pięknej sukni i sznurze błyszczących pereł… I cieszę się, że nikt tego nie wie, bo jest co sobie wyobrażać…
Yours Gallery, Krakowskie Przedmieście 33, Warszawa. Wystawa trwa do 16 marca 2008. Wstęp wolny!
Kto nie zobaczy, ten trąba!



Czasem nie opuszcza mnie wrazenie ze wszystko juz bylo, ale jednak czesciej mysle ze swiat wciaz jest dla nas wielka zagadka….
Z namiastki jaka uda nam sie odnalezc mozemy zbudowac zupelnie innny swiat (dzieki wyobrazni) :)
oj, zaluje strasznie ze ten post jest dzis a nie w piatek!:) moj maz jest australijczykiem i chetnie bym go zabrala na ta wystawe…ale on wlasnie w piatek wieczorem po poltora roku tu wylecial do auutralii bo dostal prace na drugiej polkuli:) musze o tym w koncu napisac, bo juz miesiac caly unikam tego bloga nieszczesnego…ach
No to pech, faktycznie, tym bardziej, że ta wystawa w Sydney już była… Chociaż – z tego, co czytałam – jest to znalezisko o wielkiej randze dla Australii, więc na jednej wystawie pewnie się nie skończy. I zaczęły się już opracowania tych zdjęć – z albumami włącznie…
ha, pamietam ta wystawe w sydney, wybieralam si na nia chyba z pol roku i nic z tego nie wyszlo. dzieki ci baaardzo za link do tej galerii, ide sama!:)
Może się tam spotkamy – ja idę jeszcze raz:)
:)
[...] środa, luty 13, 2008 · 9 Comments niestety niewiele.donosze tez, ze w Warszawie nadal jak po wojnie:a jesli bedziecie na Krakowskim Przedmiesciu, koniecznie zerknijcie na wystawe “Miasto Cieni. Mug – Shots” w Yours Gallery. warto zobaczyc te zdjecia!! szczegoly w lapidarium.a na tym zdjeciu: “(…)Harry Leon Crawford, pokojowy w hotelu w Stanmore zostal aresztowany pod zarzutem zamordowania zony. Okazalo sie wtedy, ze w rzeczywistosci jest kobieta i matka, jako mezczyzna funkcjonuje od 21 lat. Po raz pierwszy ozenil/a sie w 1914 roku, z Annie Birkett, wdowa. Trzy lata pozniej jego zona zniknela w tajemniczych okolicznosciach, po tym jak wyznala jednemu z krewnych, ze odkryla ‘cos niesamowitego w zwiazku z Harry’m’ (…)” *z przewodnika po wystawie.Yours Gallery. ul. Krakowskie Przedmieście 33, Warszawa /wstep wolnyps. oczywiscie – polecam tez, przegapiony z powodu nawalnicy, wczesniejszy wpis u Moniki: Pokojowy z hotelu w Stanmore [...]