Czy to już jest joga?
luty 19, 2008 autor entelepentele
Obawiam się, że jednak nie…

Próby są jednak zachęcające do dalszego działania i choć przede wszystkim chciałabym sobie wygimnastykować umysł, by był dobrze naoliwiony niczym mózg dzisiejszego jubilata, profesora B., to jednak ciało nie może zostawać w tyle, leżeć odłogiem niezagospodarowane… Wraz z wiosną rozpoczynam program cielesnej odnowy, skupiający się głównie na walce z nadmierną kulistością, wałkowatością, strzykaniem i trzeszczeniem. Na razie stosuję suchą zaprawę na kuchennej podłodze. Warto, bo obserwowałam z zazdrością małego F., który - gdyby nie pielucha - byłby dziś bliski wykonania tzw. męskiego szpagatu. Biorę przykład z tego małego człowieka, popisującego się bez zmęczenia takimi ewolucjami, jakby grawitacja nie istniała… Widziałam dziś ponadto niezwykle inspirujący teledysk zespołu Autozamm (kompletnie mi nieznanego), którego członkowie gimnastykują się w sposób fascynujący… Nieistotne, że w mało szlachetnym celu, ale w tym wypadku liczy się ruch, refleksja, szybkość, a jednocześnie zwolnienie i refleksja nad ciałem…
A zatem do dzieła…



tak, trzeba przynać, że joga ma coś w sobie. Jak się trochę poćwiczy, to potem można samego siebie akrobacjami zaskoczyć.
Dawno tego nie robiłam. O czym świadczy uchodowany brzuch. Niestety.
Ja też próbowałam jogi, ale te cwiczenia mnie nudza, wole ruch, np. siatke, rower albo biegi. ale warto cokolwiek robić, by sie dobrze poczuc:)
oj wiosna idzie, wiosna! :)
zastanawiam sie… o jakich kulistosciach mowisz?? ;)
joga - ok. mnie uspokajala ;) ale teraz stosuje tzw wycisk na spalanie+rowerek. niezmiennie fascynuje mnie capoeira, ale chyba sie nie odwaze ;))
Cwiczylam kiedys bardzo regularnie joge ashtanga - bardzo wysilkowa, mozna sie spocic i zmeczyc bardziej niz na innych cwiczeniach, wiec te osoby, ktore mowia, ze joga jest zbyt powolna i nudna, po prostu nie trafily na wlasciwa dla nich, dynamiczna odmiane. Bardzo lubilam te cwiczenia i duzo mi one dawaly, ale wraz z przeprowadzka zarzucilam je. Nie mam tu nauczyciela i na razie za malo czasu, by go poszukac. Chodze na fitness, ale za malo regularnie i moj rezim cwiczen 4-5 razy w tygodniu przez ostatnie 5 lat w zeszlym roku zanikl kompletnie. Trzeba do tego wrocic, bo tu i owdzie mi przybylo, z czego wcale nie jestem zadowolona…
Osoby z fantazyjnym ADHD nie powinny jej próbować, dlatego ja zrezygnowałam po miesiącu.
Bałamutnie finezyjnie już bardziej mi się widzi Tai Chi.
Ale…
Najlepiej to czasem po prostu wyruszyć, wybiec przed siebie i w tym wszystkim zmęczyć się, znaleźć, odpocząć. Zakochać. :)