Smutnam jak opuszczona ambasada Wietnamu na Kazimierzowskiej… Bardzo nie lubię wiatru jak dziś, co mi duszę na dwoje rozdziera… Wytrąca mnie z równowagi trudność, z jaką wtedy łapie się oddech, coś naturalnego staje się niemal niewykonalne. Natura bierze górę i wyrywa z ręki torbę, wpycha liście do kieszeni i sypie piachem prosto w twarz. Dlatego idziemy do Malinowej.

Zamawiamy filiżankę czekolady z wodą, lody fistaszkowe, jogurtowe. Lubię to miejsce, jest bez pretensji, bez udawania czegoś, czym nie jest:) Są świetne krzesła, myślę, że mają ze 30 lat, dzieci pięknie na nich siedzą, dyndając nogami… W dzieciństwie chadzałam do jedynej budki z lodami, którą mieliśmy na wsi. Chadzałam ze słoikiem i wracałam z dziesięcioma roztopionymi kulkami dla całej rodziny. Ale to były pyszne, niedzielne lody, lubiłam słuchać, jak dzwonią łyżeczki o porcelanowe talerzyki:)
Miło rozgrzani wracamy na wiatr…
—–
A przy stoliku w “Czytelniku” już tylko Konwicki. Jemu też dziś chyba smutno. Do Holoubka miałam wielki szacunek za “Pętlę” Hasa, cholernie trudny film, a studium alkoholizmu w wykonaniu tego aktora to doskonałość…



Ja pamietam jak bylam mala i w niedziele jadalam lody z rodzicami na rynku w Olsztynie. Kawiarnia miala kute metalowe biale stoliki i krzesla, strasznie niewygodne, ale rzezbione oparcia tak pieknie lsnily w sloncu…
Ja pamiętam takie krzesła cukierni w mieście, do którego jeździliśmy po zakupy. Prawda, byłu okrutnie niewygodne, ale te lody włoskie, które tam sprzedawano wynagradzały każdą niewygodę:)
Odchodza wielcy ludzie….
ja też lubię malinovą!
wiatr wyzwala we mnie podobne uczucia, a tego silnego zwyczajnie sie boje :/
przy mojej podstawowce byla budka z lodami wloskimi, z maszyny. zima sprzedawano tam gofry… wymykalismy sie tam – poza teren szkoly na duzej przerwie, a nie wolno nam bylo. to chyba dodawalo smaku ;)
odszedl wielki aktor… niedawno widzialam go, wypowiadal sie z okazji 40rocznicy Dziadow. smutno.
to konwicki jeszcze zyje?
bylem swiecie przekonany, ze zszedl
i to jakis czas temu…
Z moich informacji wynika, że jak najbardziej i ma się całkiem dobrze.
ralph.ellison> bo on ma juz swoje lata, ale zyje i daj mu bosze jeszcze sto lat :)
G. Holoubek w “Pętli” był rzeczwiście genialny. Pamiętam, że po raz pierwszy, jak oglądałam ten film, byłam wstrząśnięta. Film mnie poraził. Wielki ukłon do zmarłego wielkiego aktora. Każda jego rola była pełna patosu jak najbardziej szczerego,naturalnego i wstrząsającgo duszą widza.
–> entelepentele:
przywiało Cię aż w mój sen!
Doprawdy?
Chcę go koniecznie poznać!
pracowałyśmy w jakimś biurze na strychu (tylko co tam robił hamak?), a po arrrbeicie poszłyśmy do tajemniczej, nieoficjalnej knajpki – niby na Saskiej Kępie, ale nie całkiem. przedziwny właściciel zrobił nam pyszną kawę z wkładką, zapraszał na drinka wieczorem…
to kolejny z serii snów blogowych. zadziwiające, że poznaję, kto jest kim.
wszystkie sny można by chyba zrealizować na jawie – jedne szybciej, inne później – choć na Saskiej znam jeno lodziarnię Akwarium:)
“W dzieciństwie chadzałam do jedynej budki z lodami, którą mieliśmy na wsi. Chadzałam ze słoikiem i wracałam z dziesięcioma roztopionymi kulkami dla całej rodziny.”
Zasadniczo wszystko się zgadza, poza tem, że po lody ze słoikiem to ja chadzałem, boś mnie Siostra po nie, jako gnojaka, wysyłała ;) Zadbawszy uprzednio, bym od rodziców walutę wydębił…
Goździczek na Dzień Kobiet!