Znałam kiedyś człowieka, który twierdził, że większość czynności życiowych znakomicie opędziłby posiadając jedynie palec wskazujący… Znając go i zestaw jego czynności życiowych, oczywiście uwierzyłam… Pamiętam też wywiad z Umberto Eco, w którym obśmiewał wszystkich tych, którzy pragną mieć trzecie oko na plecach. – A po co? – pytał z kamienną twarzą, choć w duchu zapewne chichotał. – Jedyne dobre miejsce na trzecie oko jest na palcu wskazującym!
Moje trzecie oko palca wskazującego widzi zazwyczaj warzywa:) Skóra na nim jest rozpaczliwie popękana, a szczeliny wypełnione niezmywalnym brudem i wszystkimi jarskimi kolorami… A widzi je szczególnie często od momentu, gdy mały F. przestał być bezzębnym mlekopijcą, a ja zaczęłam skrobać marchewki. I chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę z mocy, jaka tkwi w jarskim jadłospisie. Pomijam pierwsze wspaniałe kremowe zupy mojego syna, niczym nieprzyprawione (może odrobiną soli), których z własnej woli nigdy bym nie tknęła i nie mam na myśli przeklętych zdrowych surówek z marchwi i kapusty, które posłodzone (serio, serio) dawano na stołówkach. Jarzynę odkrywam teraz i doprawdy dzieje się w związku z tym prawdziwy teatr na desce do krojenia!

Pomidory wypuszczają soki wprost na nóż i czekają na wypełnienie dzikim ryżem, skropionym cytryną i zapieczenie w piecu. Gruszkę odzieram ze skóry i wycinam wstążki obieraczką, wrzucam je na oliwę razem z porem i selerem, dorzucam czosnek i orzechy ziemne. Do tego makaron i nie ma możliwości, by nie oblizać palca wskazującego. Pieczona marchew i pieczony ziemniak, polane łyżką śmietany, to danie królów. Papryka otwiera brzuch na cebulę i boczek, na rozmaryn i pleśniowy niebieski ser. Zupa z cukinii jest lotem pod niebiosa – zupa najprostsza, wspaniała – przygotowana z cukinii startej na tarce, oliwy, czosnku i ziemniaków… Kalafior nie jest już bezkształtną, białą, odrażającą masą – ale jędrną różyczką zatopioną w sosie z camemberta i oliwek… Głodniejemy, prawda? A wszystko za sprawą wskazującego palca, który dzielnie obiera składniki, wprawnie kieruje łyżkami, stanowi istotę zespołu ds. odmierzania szczypty (wraz z kciukiem, ale to wskazujący ma ostateczny głos)…
Jest już późno, wiem, ale pójdę jeszcze do kuchni, nie mam wyboru. I będzie tak: do miksera wrzucę włoskiego orzecha, śmietany łyżkę, garść ostrego sera, pieprz zielony. Wymieszam, naciskając palcem wskazującym guzik start. Umyję łodygę naciowego selera. Umoczę w sosie. Zwariuję. I trzecie oko wreszcie odpocznie.



‘ten palic’ – az chce sie zakrzyknac ;)
jako jarosz od wiek wiekow skupiam swoja uwage na warzywach. Twoje opisy tak czarodziejskie, boje sie nawet pomyslec jak to moze smakowac w rzeczywistosci!! :)) ostatni przepis sprawdze, bo u mnie seler zwykle w duecie z humusem z ciecierzycy, a Twoj przepis brzmi bardzo intrygujaco.
Palec to jest wielka rzecz. No i ładnie miesza. :)
Mag: To chyba jeszcze zależy czyj? :)
A co do wspaniałości jarskich potraw, to przeprowadziłem na sobie ostatnio eksperyment. Polegał na tym, że przez tydzień jadłem tylko roślinki plus rybki i owoce morza. I wszystko było fajowo, gdyby nie to, że w sobotę (zacząłem od poniedziałku) myślałem, że umrę z głodu. To pewnie psychika i pusty żołądek, pozbawiony zalegającego mięcha i może nawet by przeszło, tylko…
Po co się miałem katować?
Ja jestem mięsożercą i nie wyobrażam sobie jedzenia jarskich rzeczy tylko i wyłącznie…
I podoba mi się idea trzeciego oka na palcu – gdyby mnie o to zapytano, pewnie też bym wskazała plecy:)
A ja jestem zaskoczona polaczeniami warzywnymi tu opisywanymi. Moze nie starcza mi wyobrazni? Albo to dlatego, ze na propozycje zjedzenia niektorych warzyw sie po prostu wzdrygam…
Tak czy inaczej dieta raczej miesozerna, zeby bardziej miesozerny brat z glodu nie umarl ;)
A trzecie oko, podajze w wierzeniach hinduskich mamy na czole, miedzy oczami. Kto wie?
Oczywiście. kolego Komerski, katować się absolutnie nie należy – w duecie cierpią wtedy i ciało i dusza:)
Dla mnie odkryciem w kwestii jarzyn jest nieskończona ilość możliwości połączenia ich ze składnikami – zdawałoby się – niepasującymi: z owocami, przyprawami, bakaliami… Co do mięsa – czymś rajskim jest smażona wątróbka z jabłkiem lub gruszką…
Ech!
Ja uwielbiam ryby i owoce morza. No jeszcze brokuły uwielbiam :)
Komerski: jak to czyj? Digitus Dei! ;)