Przed malowaniem jaja należy się porządnie najeść. Praca to bowiem żmudna i odpowiedzialna. Wykluje się wszak z niego żółty, zdrowy kurczak nowości, świeżości i radości. Umiem malować jajo woskiem – mam wciąż drewienko, w które dziadek wiele lat temu wbił mały gwoździk. Gwóźdź trzeba najpierw porządnie rozgrzać w płomieniu świecy, a potem szybko moczyć w płynnym wosku i nanosić na skorupkę. Wymaga to nieco wprawy, bo gwoździk szybko stygnie i na jaju są czarne ślady zamiast woskowych bąbli. Mój brat pisze zazwyczaj “Alleluja” (ciekawe, czy w tym roku też napisał?), ja maluję bazie zazwyczaj i inne esy-floresy… Wosk stygnie, rozpuszczamy we wrzątku farby do malowania. Najlepsze są te z kiosku, w papierowych torebkach, są mocne i mają najbardziej energetyczne, wiosenne kolory. Dolewam do każdego kubka łyżeczkę octu i czekam, aż nieco przestygnie, sprawdzając każdy kubek innym palcem, dlatego Wielki Piątek nieustannie kojarzy mi się z kolorowym manicurem… I jajo się kąpie – w niebieskim, zielonym, czerwonym i żółtym… Potem schnie na ścierce, pręży pierś i duma nad wyższością Wielkanocy… A ja nożem, delikatnie – wszak mam do czynienia z jajem! – zdejmuję wosk ze skorupki, by zostały jeno białe ślady i poleruję je odrobiną oliwy. I oto przemiana jaja kurzego w jajo haute couture! Wyzwolenie i przebudzenie do nowego życia! Alleluja!
—-
Jajo da się zjeść. Na przykład z sosem z podpieczonego czosnku, majonezu, startych na tarce orzechów laskowych, szczypiorku i zielonego pieprzu. Ale na razie dajmy jaju się nacieszyć jego świętem…



genialny patent, miło, że się podzieliłaś – na pewno wykorzystam, ale nie w tym roku
u mnie w tym roku mało świątecznie niestety, ale mam nadzieję, że nie ostatnie to
życzę z martwych wstania świętowania,
wszak “wszyscy jesteśmy Chrystusami”, czyż nie?
słonecznych przede wszystkim :)
Podobnie maluje się jaja na wzór łemkowski. Mateczka prawdziwie cuda potrafi z tego wyczynić!
Twoje Moniko – fantazyjne. Widzą się bardzo. :)
Alleluja!
Happy Easter :)
Wesolego Alleluja!
piekne esy-floresy, piekne kolory!! swieta zapewne tez beda piekne – czego zycze Wam z calego serca :))
Świetny efekt. Ja zwyczajnie kredkami, cienkopisami i flamastrami tworzę. Co roku na mnie spada ten miły obowiązek, bo najbardziej lubię rysować.
Smacznego. :)
Jajo ma to do siebie, że podczas malowania sprytnie ucieka z rąk i nie daje się złapać. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, więc zarzucam pomysł zdobienia jaj już po pierwszym zgrzycie, szkoda. O takich cudach jak na załączonych obrazkach mogę jedynie pomarzyć… z bezpiecznej odległości.
Posmakowałam w te święta pysznych jaj z różnymi nadzieniami, zabawa była przednia, bo zgadywałam po smaku co się na nie składało. Czego tam nie było! Pyszna mieszanka, każde nadzienie miało inny kolor.
Po jajach czas na kawę i ciasto. Placki mają taki smak tylko w święta. Gdzie to wszystko zmieścić?
Ochota na jedzenie przychodzi zwykle wtedy, gdy już go dawno nie ma. I tak dzisiaj usycham z tęsknoty za sernikiem, mazurkiem i roladą, których zmieścić po jajach już nie mogłam.