Ciekawostki bardzo światowe
kwiecień 15, 2008 autor entelepentele
Na powitanie dopiero co wyklute liście, pełne soku, i wiosenne, delikatne kwiaty.

A zatem, czy wiecie, że:
1. Istnieje pewne, znane mi, miasto na świecie, w którym jest wspaniały bar - okoliczni mieszkańcy wstępują do niego po północy w płaszczach narzuconych jedynie na pidżamy lub koszule nocne? I barman od czasu do czasu ogłasza, że stawia drinka temu, kto śpi nago, tzn. temu, kto nie ma nic pod okryciem? Niekiedy sam barman nalewał drinki w szlafroku:)
2. Nie byłam w miejscu, w którym można na środku ulicy zgubić torbę/walizkę/plecak, a nie znajdzie się nikt, absolutnie nikt, kto by się na to połakomił? Ewentualnie, gdy spadnie deszcz, ktoś litościwy przeniesie zgubioną rzecz pod dach… Chciałabym takie miejsce poznać, na pewno ktoś mi o nim opowiedział, inaczej nie wiedziałabym, gdzie mniej więcej się znajduje - a to akurat wiem!
3. Naprawdę ogromny może być rozdźwięk między tym, co sobie człowiek wyobraża, a tym, jaki jest faktyczny obraz? Moja trauma to poznanie prawdziwej twarzy pewnego piekielnie utalentowanego i znanego aktora. Każdy jego gest, wykonywany zawodowo, był dla mnie jak objawienie i nie przypuszczałam nawet, że aktor sauté może być aż tak odmienną osobą - gorzej jeszcze - że nadal gra, poza sceną, poza kadrem, jest nadal aktorem, ale w życiu tak mało utalentowanym, że nawet ja - do tej pory tak zafascynowana - wyczuwam gryzący fałsz… Szkoda, jeszcze jedno rozczarowanie, tym bardziej, że liczyłam na wyborną rozmowę…
4. Są chwile, gdy mimo piekła na zewnątrz, między ludźmi wytwarza się prawdziwy serdeczny ogień, dzięki któremu udaje się przez moment powstrzymać świat przed rozpadnięciem na kawałki? Tysiące historii, czytanych albo opowiedzianych z pierwszej ręki o wypadkach samochodowych, atakach terrorystów (prawdziwych lub nie), napadach na bank, utkwionych windach gdzieś na wysokości 40 piętra, gdy znalazł się ktoś, kto jednym słowem, uściskiem ręki, przytuleniem albo anegdotą powstrzymał nadchodzącą panikę i rozpacz… Gdy tkwiąca przy inkubatorze kobieta, słyszy od obcej osoby słowa, które powtarzać będzie przez wiele lat jak pieśń radości lub modlitwę dziękczynną…
5. Można usłyszeć, jak rozwija się drzewo? Staliśmy dziś z F. pod wielkim kasztanowcem, którego tylko nieliczne pąki były rozwinięte i wystawały z nich szkielety tych pięknych kasztanowych kwiatów. I co jakiś czas słyszeliśmy delikatne puk, puk - pąki się rozrywały i przez delikatną materię kokonu przebijał się zielony pęd… Absolutnie nie wiązaliśmy tego faktu z uroczym starszym panem, który siedział obok na ławce i pykał fajkę…
:)



Aha:
6. nie mogę uwierzyć, że to mój już 150 post…
sama spotykam takich ludzi w roznych momentach swojego zycia. to anioly ;)
/ad4
jest taka scena w filmie “niebo nad berlinem”: dwa anioly jada winda i czytaja swoje notatki…
czytajac twoje, czuje sie podobnie jak wtedy, gdy ogladalem ten film
Ten bar jest mi dziwnie znajomy… Barman mial szlafrok granatowy w czerwone paski - taki typowy meski frotte:)
i ja ostatnio tez spotkalam aniola, aniolka wlasciwie…
Czasami tacy starsi panowie są sprawcami rzeczy niezwykłych niczym… profesor Woland, o którego potknęli się poeta Iwan Bezdomny i pisarz Berlioz. Wy doświadczyliście tylko uroczego ‘pykania” pąków :-)))
Lunetarius mnie uprzedził… aczkolwiek nie doprowadził myśli do kresu. Bo możliwe, że ‘pykanie’ pąków było dopiero uwerturą…
P.S. Filmu jeszcze nie obejrzałem i wstyd mi
No tak, a ja czekam na wrażenia kolegi… Wierzę, że się doczekam:)
A z tym starszym panem, to - doprawdy - może być, jak piszecie. Szlachetna uroda, broda koloru stali, przenikliwe spojrzenie - i gdy się obok niego przechodziło, rzeczywiście czuło się zakrzywianie czasoprzestrzeni:)
wiem juz jaki film sobie obejrze wieczorem ;)
po raz setny ?
Niebo nad Berlinem? Piękny, ale przeraźliwie smutny…
Zgadzam sie z Kretowiskiem - Twoje zapiski tak wlasnie sie czyta, jak spostrzezenia aniolow, ale bez tej obezwladniajacej tesknoty za czlowieczenstwem. Bo Ty juz je w sobie masz :)
Naprawde uwazasz “Niebo nad Berlinem” za smutny film? Mnie sie wydal optymistyczny, jest nadzieja i ogromna chec znalezienia szczescia, i udaje sie je znalezc!
Mój smutek jest smutkiem rozpieszczonego:) W tym filmie bowiem odnalezienie szczęścia oznacza uzyskanie śmiertelności - a ja chciałabym i szczęście, i nieśmiertelność…
:)
:)
Dumam sobie ostatnio nad pewnym cudem….:)
a swiat zadziwia i chcialabym aby tylko tym dobrem:)
Droga Mała Mi - ja bym się - nie ukrywam - chętnie dowiedziała, nad jakim cudem dumasz…
Z fajki wypływają światy równoległe i myśli podniebne. Magia!
bardzo miło nastrajający wpis, szczególnie fragment z fajką:)
Świetny wpis, popieram.
Zakrzywienia czasoprzestrzeni… Znam osobę, która to potrafi. Mam pociąg do niej. Jutro, jupi. :)
Julio - ech!